1 marca, po trzech latach pracy nad perfumami, trafiły one wreszcie na półki sklepowe - można ich posłuchać osobiście w londyńskim Harrodsie oraz we flagowych sklepach marki w Londynie, Paryżu i Monako. A 50 ml butelka perfum (zapach pojawił się w najwyższym stężeniu) będzie musiał zapłacić €350. Cena wynika przede wszystkim ze składu: producenci użyli tylko najwyższej jakości i najdroższych olejków eterycznych.

Sam zapach jest ucieleśnieniem gotyckiego DNA marki i jej ponadczasowego powabu mrocznego piękna. Piramidę skomponowano z nocnych kwiatów: jaśminu sambac, tuberozy, ylang ylang, a bukiet ten doprawiono goździkami, różowym i czarnym pieprzem oraz wetiwerem.

Marka była równie skrupulatna przy tworzeniu kampanii, jak i zapachu. Autorem kampanii jest włoski fotograf Paolo Roversi, który ma na swoim koncie liczne sesje zdjęciowe do błyszczących magazynów oraz sesje dla różnych marek, od Christiana Diora i Kenzo po Evian i Woolmark. Holenderska modelka Martje Verhoeff wielokrotnie znajdowała się na szczytach list najbardziej utytułowanych modelek. Obecna była również Sarah Burton, dyrektor kreatywna Alexandra McQueena, która w specjalnej kreacji na tę okazję stworzyła suknię z girlandą czarnych kwiatów.

Model Martier Verhoef fragrances.alexandermcqueen.com.

Ale to nie jest jedyna zasługa Sary: flakon, podobnie jak sam zapach, jest w dużej mierze ucieleśnieniem jej idei. Kolba z ciemnego szkła zwieńczona złotymi piórami rzeczywiście wymaga szczególnej uwagi - marka opublikowała krótki, ale bardzo efektowny filmik o tym, jak powstawała.

Tagi: Alexander McQueen