Kolejne wakacje wymknęły mi się spod kontroli: zalew spraw do załatwienia w pracy nie pozwalał nawet pomyśleć o tym, gdzie chciałoby się pojechać. Przede wszystkim chciałam trzech rzeczy: przestać przychodzić do biura, odbierać telefony i służbowe maile. Ponieważ na tydzień nie wyjedziecie tak daleko, gdzie telefon naturalnie nie znajdzie żadnej znanej sieci komórkowej, a w każdym europejskim mieście jest już filia, gdzie na pewno spotkacie znajomych i kolegów, a i bez Internetu nie pozostaniecie, postanowiono spędzić urlop z maksymalną korzyścią - udać się na program antystresowy w jednej z klinik. Rozwiązanie to wydawało się proste i pomysłowe: maksymalne korzyści w ciągu zaledwie jednego tygodnia (tylko na ten minimalny okres reklamowania obietnic może prowadzić swoje życie w bardziej harmonijnym stanie, aby złożyć z części nowego, świeżego i silnego człowieka). Z drugiej strony, co kryje się za atrakcyjną nazwą tych wszystkich programów antystresowych, których nie oferuje dziś tylko leniwy człowiek, nie miałam wtedy pojęcia. Musiałam trochę poszukać.

Okazało się, że co druga klinika oferowała wypełnienie maksymalnej ilości czasu relaksującymi zabiegami spa, wpływając na zakończenia nerwowe, aby uporządkować głowę. Kilka klinik dodało do tego programu kroplówki witaminowe. Przecież jeśli czegoś brakuje we krwi, to nie ma siły ani psychicznej, ani fizycznej. Niektórzy sugerowali również dodanie ekspresowego kursu z psychoanalitykiem: nie każdy mieszkaniec metropolii wie już, co to znaczy żyć w harmonii z samym sobą i z innymi.

Klinika Sha wellness Serwis prasowy kliniki Sha

Przy tygodniowym koszcie kilku tysięcy euro wszystkie te programy wydawały mi się nie więcej niż rozszerzoną wersją wycieczki "by wisieć w spa przez weekend". Taka perspektywa, trudno mi wygospodarować jeden weekend, w dzień już się męczę ciągłym snem i bezczynnością. Moja krew jest w porządku, moja głowa nie, ale nie lubię długich dni w spa. Od wielu znanych mi osób słyszałem o dwóch obowiązkowych europejskich klinikach: jednej we Włoszech, niedaleko granicy ze Szwajcarią, i jednej na południu Hiszpanii. Jedni chodzili tam regularnie na program "detoks", inni na "odchudzanie". Robili to dwa razy do roku i wydawali się wystarczająco zadowoleni. Niektórzy nawet rzucili palenie.

W środku zimy nie chciałam jechać na granicę Szwajcarii i Włoch, a Hiszpania wydawała się idealnym rozwiązaniem: dobra pogoda, stabilna "plus siedemnastka", w pobliżu - rezerwat, góry, morze i proste miasteczko kurortowe pod Alicante, które zapadło w sen zimowy, gdzie z kliniki - 20 minut wolnym spacerem. Tak więc klinika Sha wellness, gdzie znalazłam program "antystresowy", którego potrzebę udowodniłam sobie kilka dni wcześniej, stała się moim miejscem zamieszkania na tydzień. Wstępny program stał się jasny: aby pozbawić mnie stresu będzie codziennie od około 8 rano do 7 wieczorem (w tym czasie został przydzielony obiad, a po tym było jeszcze wystarczająco dużo czasu na czytanie, spacer i oglądanie filmów). Obiecali jednak dostosować program po wykonaniu badań krwi i konsultacji z lekarzem oraz dietetykiem. Przy okazji, kolejnym ważnym argumentem przemawiającym za kliniką było podejście do jedzenia: są one ściśle monitorowane, a ja uważam, że nasz stan bezpośrednio zależy od tego, co jemy.

Apartament Superior Służba prasowa kliniki Sha

Po zaśnieżonej Moskwie, biały, minimalistyczny budynek kliniki, stojący na wzniesieniu wśród prywatnych willi z terakoty i z niewiarygodną ilością zielonych drzew, już wydawał się miejscem, w którym chciałabym spędzić nie tylko tydzień, ale być może resztę życia. Trzy bloki, z których wyjścia z górnych pięter łączą się na podeście; górny taras widokowy i część wspólna z basenem, stołami, leżakami i restauracją, gdzie śniadania, obiady i kolacje są w harmonogramie. Pokoje są jak w pięciogwiazdkowym hotelu i nie przypominają sal szpitalnych. Główni klienci pochodzą z Rosji, Europy i Emiratów Arabskich. Wszystko jest ładne, ciche i spokojne. Pomiędzy obiadem a kolacją odbywają się wykłady na temat cukru we krwi, medycyny chińskiej, radzenia sobie ze stresem i prawidłowego odżywiania, picia różnych rodzajów herbat bez herbaty, a także lekcje mistrzowskie, jak przygotować harmonijne potrawy makrobiotyczne. Wieczorem przy kolacji dyskretna muzyka na żywo, a następnie filmy w lokalnym kinie. Trochę jak życie w obozie pionierów. Ale tylko na pierwszy rzut oka.

Służba prasowa kliniki Sha

Po pierwsze, każdy, kto tu przychodzi, rozumie, że ważne jest, aby dobrze się odżywiać i chodzić na wszystkie zabiegi. To prawda, że zdarzają się przypadki, kiedy mężowie par, które przebywają tu za namową kobiet w ramach programu kontroli wagi, wieczorami biegną do miasta na pizzę, jamon i inne przysmaki hiszpańskiego uzdrowiska. Ale większość się trzyma. W menu znajdują się trzy rodzaje diet: "kushi" - najsurowsza, dla osób odchudzających się, "sha" - dla tych, którzy nie chcą stracić ani grama, zwłaszcza jeśli regularnie chodzą na siłownię, "bajolit" - pośrodku, podawana w zależności od wybranego programu lub postępów.

Biuro prasowe kliniki Sha

Nie ma tam żadnego mięsa, ale ryby są gotowane. I bezglutenowe desery też (ci, którzy nie mogą żyć bez lampki wina przy kolacji, też mogą ją tu dostać, ale nadal dziwnie jest prosić o wino będąc w klinice). Jedzenie wygląda jak w świetnym lokalu gastronomicznym. Próbowałam różnych menu - i częściej zamawiałam nawet te lżejsze. W restauracji jest przypisane do Ciebie konkretne miejsce, każde z nich z widokiem na morze i góry. Kelnerzy są szybcy i przyjaźni. Z reguły otaczający nas pacjenci nie są skorzy do nawiązywania znajomości, mówią cicho - i słusznie, bo wszyscy przyjechali tu po zdrowie, a nie po to, by się zaprzyjaźnić.

Służba prasowa kliniki Sha

Druga sprawa to fakt, że jest tam dużo Rosjan. Również wśród pracowników. Ale to jakoś w ogóle nie krępuje. Próbując oczywiście uciec z Moskwy, spotkałem tu mojego pierwszego pracodawcę, a także gubernatora jednego z regionów wraz z jego otoczeniem oraz kilka znanych osobistości w rosyjskim środowisku medialnym. Ale taki jest los każdego dobrego miejsca.

Po trzecie, program jest tak skonstruowany, że wypełnia cały Twój wolny czas. Trzeciego dnia wydaje się, że nie zdążyłaś zjeść śniadania, a już jest pora na obiad, a kolacja jakoś tak szybko się zbliża. Chociaż pomiędzy posiłkami jest pięć lub sześć godzin (a pomiędzy nimi podwieczorek i jabłko). Jest to duży plus dla osób, które chcą schudnąć, ale boją się ciągłego stresu, marząc o kolejnym posiłku.

Biuro prasowe kliniki Sha

Od godz. 7:30 rozpoczynają się programy grupowe: spacery do latarni morskiej, nordic walking, promenady na plażę. Świetnie nadają się do wprowadzenia w nastrój na cały dzień pełen zajęć. Ta aktywność fizyczna nie była dla mnie wystarczająca, więc codziennie chodziłem na siłownię na zajęcia indywidualne. A po pierwszym ledwo zdążyłam dojść do pokoju i przespałam cały obiad. Reszta dnia była nieco bardziej optymistyczna. Poza siłownią i spacerami warto nie pomijać jogi i pilatesu, nawet jeśli nigdy wcześniej tego nie robiłaś: to oczyszcza głowę z myśli o tym, czego oczekujesz od swojego ciała, a czego ono nie może zrobić. Zabiegi, którym się poddałam to akupunktura, shiatsu (gabinet masażu jest tu ogromny, wypróbowałam dziesiątki rodzajów masażu i zdecydowałam się na ten, który był szczególnie pomocny po siłowni) i ozonoterapia (wzbogacanie krwi ozonem).

Po czwarte, psychoanalityk. Nawet jeśli wybierzesz program mający na celu utratę wagi, nie możesz się bez niego obejść. A w przypadku rzucania palenia lub pozbywania się stresu jest pierwszą osobą, z którą można porozmawiać. Zajęcia nie były liczne, wpisane w harmonogram co drugi dzień, ale ujawniły: stres na pewno jest, ale wszystko nie jest takie straszne; zmiana nastawienia do problemów nie jest taka trudna.

ShaClinic Spa Służba prasowa kliniki Sha

Po piąte: medytacja. To jest coś, w co ja w ogóle nie wierzę. A raczej nie wierzyłem w to. Na pierwszej sesji indywidualnej zwalczyłem sceptycyzm i dużo rozmawialiśmy. Na drugi nie chciałam iść, ale zapomniałam go odwołać - więc w końcu poszłam. Pod koniec tego, zdałem sobie sprawę, że zajęcia medytacyjne (tutaj są one nazywane mindfulness), muszę stale pracować z moją wybuchową naturą, że kiedy problemy wyprzedzają i wydaje się, że od nich nie można uciec, kiedy ciśnienie rośnie, a złość wrze - wszystko można, jeśli chcesz nauczyć się pozbyć, wydech, relaks, i z czystą głową, bez łamania drewna opałowego, aby rozwiązać wszelkie problemy.

Najważniejsze: siedem dni to za mało, a wszystko jestkwestią indywidualną. Ale postęp jest odczuwalny. Rozumiesz, że nie ma życia bez sporadycznych stresów. I rozumiesz, że dobre odżywianie, sport i różne orientalne praktyki sprawiają, że Twoje życie staje się lepsze, a głowa jaśniejsza. Mój nauczyciel medytacji na dzień przed wyjazdem powiedział: "Wiesz, mam przeczucie, że jeszcze cię zobaczę." Uśmiechnąłem się, ale teraz zdałem sobie sprawę, że miała całkowitą rację. Aby nauczyć się, jak żyć właściwie, trzeba choć raz poczuć, jak to jest.